
Czas na wspaniałe wydarzenie zorganizowane przez władcę Wielkiej Prapuszczy! Po zawarciu wielu wspaniałych sojuszy i umocnieniu swojej pozycji Żubr organizuje wspaniały bal, na którym chce wprowadzić do świata arystokracji księżniczkę Żubrzycę. Na bal zaprasza znamienitych gości z całego świata.
W trakcie rozgrywki wcielacie się w uczestników balu i staracie się wkupić w łaski najdostojniejszych gości, by zapewnić sobie korzystne kontakty. Pomoże wam w tym składanie obietnic, dzięki którym zdobędziecie przychylność zaproszonych gości. Kto opuści bal w najlepszym towarzystwie? A kto padnie ofiarą skandalu?
Zwycięzcą zostanie gracz, który najlepiej wykorzysta sytuację i pozyska najbardziej prestiżowe kontakty, a przy tym nie straci swojego majątku. Bądź więc sprytny i rozsądnie rozporządzaj swoimi zasobami. Nie szastaj nimi, bo na koniec gry najbiedniejszy gracz zostanie wykluczony z towarzyskiej śmietanki i nie będzie brany pod uwagę przy liczeniu punktów. Sprawdźcie się w najlepszej grze licytacyjnej, uwielbianej przez graczy!

Amator Planszówek

Argo nawija

Board Games TV

Dzieciaki Testują

Planszówki na stół





© 2024-2026 jakaplanszowka.pl | Szablon graficzny: W3layouts
niech zostanie w kolekcji, można co jakiś czas zagrać (7 / 10)
dobra gra, lubię ją, ma swoją specyfikę (8 / 10)
Przygotowanie
Grze Bale i Skandale na pewno nie można odmówić wyglądu. Grafiki są prześliczne (szczególnie karty postaci - zwierząt zaproszonych na bal). Z tym balem natomiast jest nieco słabiej, bo fabuła mi się nieco kupy nie trzyma. Odkrywamy karty postaci (fabularnie przychodzą one na bal), a my chcemy je nabyć (przekabacić?) za pomocą... listów? Bo walutą są tu karty z listami, które nijak nie pasują. Na plus, że im wyższy nominał, tym bardziej zdobiony jest taki list. Temat tutaj jest bez znaczenia, bo skupiamy się na wartościach (chociaż można podpuścić przeciwników, żeby bili się o niską kartę, przecież jest śliczna), ale koncepcja balu - w tym tytuł gry - mi zgrzyta. Wygodnym zabiegiem było zróżnicowanie wielkości kart. Postacie to duże, mniej więcej pokerowe karty, natomiast nasze listy są znacznie mniejsze. Nie mieszają się w pudełku i grafiki są profesjonalnie wyeksponowane. Warto trzymać je też w koszulkach (pudełko odrobinę za duże, więc się spokojnie zmieszczą).
Gra
Bale i Skandale to gra licytacyjna. Mimo że grafiki na kartach to majstersztyk, podczas gry w ogóle nie zwraca się na nie uwagi. Odkrywana jest karta z wierzchu stosu (postaci), a następnie gracze zagrywają karty listów (czyli w praktyce płacą za przejęcie tej postaci). Każdy ma te same karty listów, o wartościach w przedziale 1-25. Postacie również mają różne wartości (od 1 do 10) i ta ich wartość punktuje na koniec gry. Oczywiste jest, że o karty o najwyższej wartości licytacja będzie najbardziej zacięta. Są jednak trzy kwestie, które to znacząco utrudniają. Po pierwsze trzeba podczas licytacji zagrać tylko jedną kartę. Czyli gdy mam karty 1, 2, 3, 4, 10, 15 i 20, a przeciwnik zagrał 4 to muszę pozbyć się 10, a nie 2+3. Po drugie karty odrzuca z gry tylko gracz, który ją wylicytował (czyli reszta spasowała). W teorii można blefować i podbić stawkę (żeby pozbawić przeciwnika kart), a potem się wycofać - ale w praktyce jest to mało skuteczna metoda. Po trzecie jest kilka kart specjalnych, które są bardzo cenne (mnożą uzyskane punkty x 2) oraz kilka kart negatywnych (na przykład mnożą uzyskane punkty x 1/2). W tym przypadku licytujemy o to, żeby nie otrzymać karty (kto pierwszy spasuje, zabiera ją). Warto więc mieć najwyższe nominały jak najdłużej w zapasie. No i po czwarte, gracz, który na koniec posiada najmniej kart, przegrywa bez względu ile punktów zdobył. Więc zakup cennej karty za wszelką cenę zwykle pozbawia szansy na wygraną. Tytuł ma spory potencjał i regrywalność, więc jestem na tak.