Twoja nowa kolonia zajmuje pokaźne terytorium. Czas sięgnąć jeszcze dalej, rozmnożyć mrówki i zebrać po drodze jak najwięcej surowców. Problem w tym, że musisz dzielić się tym pięknym obszarem z inną kolonią, która się tu zadomowiła... Zachowaj równowagę między uprzejmością a ostrożnością i nigdy nie opuszczaj gardy!
Marabunta to dwuosobowa gra typu roll&write, w której rywalizujemy o zdobycie jak największej liczby punktów z dostępnej puli elementów. W każdej rundzie będziemy mieli do podjęcia jedną z dwóch ważnych decyzji: jak podzielić kości i kafelki albo który zestaw wybrać (pozostawiając drugi przeciwnikowi). Dzięki temu nasz pojedynek będzie niezwykle zacięty, a my nieustannie będziemy musieli balansować między osiąganiem własnych celów a blokowaniem opcji opłacalnych dla przeciwnika.
Rozgrywka w Marabuntę jest podzielona na rundy. W każdej z nich jeden z uczestników dzieli 6 kości i kafelek na 2 pule. Następnie drugi gracz wybiera jeden z zestawów, pozostawiając drugi przeciwnikowi. Uczestnicy kolejno rozpatrują efekty swoich zestawów, kolorując, wykreślając i wpisując cyfry na odpowiednich polach na wspólnej planszy terytorium i własnych planszetkach. Grupując odpowiednie elementy, zbierając zestawy i wybierając bonusy zdobywają premie według określonych zasad. Gdy obaj gracze rozpatrzą efekty kości i kafelka, rozpoczynają kolejną rundę, zamieniając się rolami. Gra kończy się po spełnieniu jednego z trzech warunków wypełniania pól. Zwycięży osoba, która po końcowym podliczeniu będzie miała najwięcej punktów.
SMGP Kości

























© 2024-2026 jakaplanszowka.pl | Szablon graficzny: W3layouts
dobra gra, lubię ją, ma swoją specyfikę (8 / 10)
dobra gra, lubię ją, ma swoją specyfikę (8 / 10)
Przygotowanie
Po pierwszym zajrzeniu do pudełka okazuje się, że jest w nim zdecydowanie mało zawartości. I jest to duża zaleta tej gry. Należy z pięciu fragmentów dość grubej tektury (polakierowanej, bo będziemy po planszy pisać markerami) zbudować mapę i dwie strefy graczy. Jest też stos kafelków (dokładnie ośmiu), sześć kości oraz po markerze dla każdego z dwóch graczy. Jesteśmy gotowi do gry. Wykonanie, z uwagi na wykreślankowy charakter, jest solidne. Z czytelnością mapy nie ma problemów (są to heksy w sześciu kolorach). Każda kość odpowiada jednemu kolorowi i tutaj już nachodziły mnie wątpliwości, czy na pewno to kość do obszaru niebieskiego, a może do białego. Oznaczenia strony zaawansowanej też można z mikroskopem szukać.
Gra
W grze Marabunta naprzemiennie gracze rzucają kośćmi. Pierwszy gracz dzieli je według swojego uznania na dwie grupy (plus dorzuca odkryty kafelek). Potem jego przeciwnik wybiera jedną z grup. Podczas podziału trzeba więc przemyśleć, które wyniki będą bardziej atrakcyjne dla przeciwnika i do drugiej grupy dodać te bardziej korzystne dla siebie. Ale nie można przedobrzyć, bo wtedy przeciwnik wybierze zestaw, który sobie przygotowałem. W praktyce lepiej tutaj wybierać niż dzielić. Potem w zależności od wyników jest szereg akcji. Jeżeli na kości jest numer, wpisujemy go w pole na planszy (w kolorze kości). Jeżeli jest skrzynka, zbieramy bonusy na swoich planszetkach. A jeżeli jest mrówka na czymś co wygląda jak sztandar albo totem, to zakreślamy pole na liściu w kolorze tej kości. I to jest główny sposób zbierania punktów zwycięstwa - jeżeli gracz ma przewagę punktów na obszarze w danym kolorze, otrzymuje na koniec swoje zakreślone punkty z liścia w tym samym kolorze. Należy więc dbać o dominację na obszarze i zwiększać wartość tego obszaru. I trzecia - kluczowa - reguła, która potrafi wywrócić całą koncepcję. Gracz może wpisać wartość na polu, jeżeli sąsiaduje to pole z inną wartością. Również na początku rozgrywki. Dwukrotnie można to pominąć - i zwykle w pierwszej rundzie żeby cokolwiek wpisać, to trzeba z pierwszego pominięcia skorzystać. Drugie jest przydatne, gdy chcemy zacząć ekspansję w drugiej części mapy. Gra ma banalne zasady, wymaga dość intensywnego kombinowania przez co ujęła mnie swoją nietuzinkowością. Aha, mrówek tutaj nie uświadczycie - klimat to pic na wodę.